Archiwum

Posts Tagged ‘Komputer’

Parę ciekawych rzeczy…

Luty 19, 2009 2 komentarze

W ostatnim czasie trochę się działo i sporo się nauczyłem ;-) Przy okazji natrafiłem w sieci na kilka ciekawych i przydatnych aplikacji, które dla niektórych mogą być czymś oczywistym, a dla innych rewelacyjnym odkryciem :> Ja zaliczam się chyba w tym przypadku do grupy drugiej :> Pierwsza rzecz będzie dla tych, którzy zmuszeni są często używać pożyczonych/cudzych komputerów. (notabene tak jest teraz: wpis ten piszę na totalnym odludziu na klawiaturze pożyczonego lapka, a opublikuję go dopiero za kilka dni). Fajnie jest mieć skonfigurowany i gotowy do pracy pakiet biurowy, notatnik, program graficzny czy nawet uzupełniony kalendarz (tu akurat można użyć produktu google’a, ale na takim zad*upiu z jakiego piszę niewiele mógłby on zdziałać ;-) Poszukując czegoś zupełnie innego natrafiłem na serwis portableapps.com. Oferta może nie jest szczególnie bogata, ale znalazłem to co mi potrzebne – porządny windowsowy notatnik, GIMPa, openoffice i wszystko w wersji przenośnej. Pobrany z sieci instalator uruchamiamy i wypakowujemy pliki na pendrive, konfigurujemy programy jak lubimy i możemy je odpalać nawet tam, gdzie nie moglibyśmy ich zainstalować (najczęściej z powodu ograniczonych uprawnień konta, z którego korzystamy). Muszę przyznać że całkiem przyjemna sprawa, a przenośny GIMP niezwykle ułatwił mi pracę podczas tego kilkudniowego wyjazdu na Słowację :>

Kolejna sprawa to gnome-actions niezwykle przydatny dodatek do GNOME, znajdujący się w debianowych (a i ubuntowych zapewne też) repozytoriach. Mały pakiet umożliwia nam skonfigurowanie sobie dowolnej akcji pod prawym przyciskiem myszy (w menu kontekstowym). Instalujemy poprzez apt-get install gnome-actions w konfiguracji podajemy polecenie, jakie ma się odnosić do danego pliku, możemy wybrać specjalne parametry, ograniczyć jego działanie tylko do plików/katalogów, a także przypisać mu konkretnš ikonkę. Dla mnie bomba :D

Się eMac zepsuł był ;-)

Styczeń 14, 2009 5 komentarzy

Pewnego pięknego dnia(jeszcze przed świętami i dwutygodniową przerwą) w szkole mej ogólnokształcącej poproszono mnie o pomoc z niedziałający komputerem Apple. Działający od dawna w szkolnej bibliotece eMac (populana chwilę temu maszyna za sprawą finansowanych przez EFS pracowni opartych na działających na PowerPC Maczkach, aczkolwiek nad Wisłą mało popularna jako desktop i w ogóle komputer).  Tymczasowo przesunięty tam został inny eMac, ale jako że oba są ludziom dosyć potrzebne, w końcu zabrałem się za naprawę sprzętu ;-)

Na pierwszy ogień poszedł soft. Skoro ekran logowania się nie wyświetla – myślę że jak to w poczciwym Windowsie, załatwimy sprawę formatem, przy okazji lekko czyscząc komputer. Instalator samego OSX (w szkole dysponujemy Tiger’em) jest całkiem przystępny ;-) co mi przypadło do gustu to możliwość wyboru oprogramowania i zachowania danych przy formatowaniu (i tu dla Apple wieki plus).  Jednakże po reinstalce system wstawał tylko w ichniejszym trybie awaryjnym, ale cóż – walczymy dalej. Próby naprawy nie przynisły jednak oczekiwanych rezultatów, a zatem czas na hardware ;] Jako sprawcę takiej awarii wytypowałem dysk (po lekturze kilku znalezionych postów na anglojęzycznych makowych forach). Tutaj zaczęła się prawdziwa zabawa. Twórcy załozyli najwyrazniej, że zwykły user do HDD się dobierał nie będzie i przez okienko w spodzie obudowy (ta szczelina widoczna fotce) wymienić może tylko kość RAMu(którą również w celach diagnostycznych podmieniłem na inną – bezskutecznie) lub baterię (samą np. kartę wifi wpina się przy napedzie CD, ale nie otym piszę). Ściąganie plastikowej, całkiem jak się okazuje solidnej obudowy wymagało odkręcenia stosunkowo mocno zakręconych śrub imbusowych w liczbie 7, 2 nóżek i 2 śrub krzyżakowych. Widok po zdjęciu obudowy (trzeba odpiąc kabelek od włącznika aby zdjąć plastik)

20090114

Czytaj dalej…