Archiwum

Archive for the ‘Personalnie’ Category

Now playing…

Czerwiec 25, 2011 Dodaj komentarz


monotematycznie: sesja, samotność i tak w kółko…

Kategorie:Personalnie

Komputery za darmo…

Maj 15, 2011 1 komentarz

Właśnie moje radio zza pleców podało, że znowu jakiś mądry człowek przy władzy, bo chyba nie przy zdrowych zmysłach wymyślił, że ludziom trzeba dać komputery. I nawet przeszkolić trzeba. Nie od dzisiaj wiadomo, że komputery tanie nie są, szkolenia też. Pytanie zatem – kto za to płaci? I odpowiedzieć można za filmowym klasykiem „Pan płaci… Pani płaci… My płacimy… To są nasze pieniądze proszę pana…”

Chyba szkoda nerwów na tłumaczenie sobie faktu, dlaczego ktoś ma za sam fakt swojej egzystencji dostać sprzęt, na jaki ja muszę zdrowo zasuwać ładny kawałek czasu.

Skoro RP rozdaje już komputery, to może należałoby rozpędzić tą całą armię pracowników opieki społecznej w diabły? Skoro taki dobrobyt jest…

Zresztą, z jakiej racji moje podatki mają sponsorować zabawkę dla kogoś?! Paranoja – na dobra luksusowe albo się pracuje i ma albo się nie ma.

Kategorie:Personalnie

Godzien jest robotnik zapłaty swojej

Kwiecień 28, 2011 Dodaj komentarz

Zabrałem się jakiś czas temu za budowanie portfolio. Jakieś strony człowiek kiedyś tworzył, coś z tego nawet trochę w sieci powisiało, więc czemu nie spróbować jakoś skonkretyzować swojego działania… Ktoś kiedyś doradził, żeby zrobić parę projektów non-profit i na tym zacząć budować, a potem samo się rozkręci. Trochę to już trwa, jakieś doświadczenia są – zatem, co warto wiedzieć zaczynając? Czy w ogóle warto rozpoczynać pracę w ten sposób?

– Nie warto pracować dla każdego. Warto wybierać dla kogo chce się cokolwiek robić. Zwłaszcza w działaniu non-profit.

– Budując portfolio warto myśleć przede wszystkim o własnych profitach. Nie ma co pchać się w coś, co umrze zanim powstanie. Najesz się przy tym więcej nerwów, a Twoje doświadczenie na tym nie zyska.

– Nawet za free trzeba być profesjonalnym i jasno wszystko określać. Asertywność pomaga. W innym wypadku okazuje się, że nagle człowiek zostaje „informatykiem” od wszystkiego co się na komputerze wyświetla, albo co gorsza musi bawić się w poprawianie niedoróbek klientów. Jak już pisałem, a i później pewnie raz jeszcze napiszę – nie ma sensu brać czegokolwiek w imię idei, pomocy, znajomości, whatever. Jest rozwój, albo projekt idzie w odstawkę.

– W znakomitej większości przypadków (chociaż miałem też pozytywne wyjątki) nie opłaca się praca DLA znajomych/rodziny. Tak samo rzecz ma się w przypadku projektów, z którymi jesteśmy związani czymś innym, niż pracą. Pracując dla znajomych, może i budujemy portfolio, ale kończąc projekt zyskujemy dość upierdliwego wrzoda na pośladku, przy którym najpewniej to właśnie my będziemy później bawić się w aktualizacje, naprawy.

– Zastosowanie nawet najwygodniejszego CMSa nie uchroni nas przed lawiną pytań ze strony klienta, któremu oczywiście się nie chce przeczytać kilku stron poradnika. Prościej zawracać głowę wstawieniem obrazka.

– Prawda, którą powinienem mieć nad biurkiem: Zaczynaj wtedy, kiedy klient dostarczy Ci materiały. Do tej pory, to chyba największa upierdliwość jaką spotkałem. Projekt zaakceptowany, uruchomiony, a tu nagle przychodzi od gościa XXX MB poprawek. Bezsens i strata naszego czasu.

– Pewnie zdarzy się też tak, ze ktoś trafi we współpracy na ludzi skrajnie trudnych we współdziałaniu. Jeżeli zachodzi koniunkcja dużej upierdliwości, małego zysku i braku perspektyw wtedy ratuje nas tylko zero sentymentów – rzucać taką robotę. Celem jest zdobycie doświadczenia, a nie męczenie się dla wątpliwej korzyści.

– Nie warto też dawać się wykorzystywać. Jeżeli masz robić za darmo coś, na czym ktokolwiek ma zbijać kasę – odpuść. Byłem już kilka razy w takich sytuacjach i nauczony doświadczeniem wiem, że na pozytywy wtedy działaniach nie ma sensu nawet liczyć. W pewnym momencie rzuca się kwotę, albo wstaje od stołu i wychodzi.

Jak to jest? Warto?
Po paru projektach wykonanych w takim systemie powiem – zdecydowanie NIE. Spotkałem fajnych ludzi, temu nie mogę zaprzeczyć, ale nie mogę również nie wspomnieć o ludziach, którzy za darmo chcieliby mieć całe strategie reklamowe. W dzisiejszych czasach usługi świadczone w sieci są tak samo ważne i mają taki sam status jak te w realu. Szkoda tylko, że do niektórych nie dociera, że wykonanie takiej czy innej strony, grafiki w sieci jest taką samą pracą jak sprzedaż, transport. Tylko, że tego paradoksalnie nikt nie widzi.

„Godzien jest robotnik zapłaty swojej” – pisał św. Paweł. Szkoda, że proszenie o współpracę przychodzi wielu tak łatwo, a już zwykła wdzięczność i szacunek dla cudzego wkładu czasu i pracy schodzi gdzieś dalej.

Kategorie:Komputer, Personalnie

Jaki był ten rok…

Styczeń 3, 2011 2 komentarze

Ze znajomych blogujących – Pablo i Czester podsumowali, to ja też gorszy nie będę i coś napiszę. Chociażby dlatego, że dawno nie pisałem. A działo się w sumie dużo, w różnych dziedzinach.Zatem mniej więcej po kolei:

Początek roku, to studniówkowo – przedmaturalne zamieszanie. Najogólniej rzecz biorąc cała ta impreza jak dla mnie straszliwie przereklamowana, jakkolwiek źle chyba nie było i parę godzin zabawy można zaliczyć do udanych, niemniej bywało się na zabawach, których klimat bardziej mi odpowiadał.

Gdzieś potem była matura (chociaż może to od niej należałoby zacząć podsumowanie roku), którą jakimś cudem zdać się udało. Egzaminy wspominam całkiem miło. Najprzyjemniej pisało się chyba to, co związane z angielskim – jak na moje umiejętności  zadania nie były trudne, podobnie zresztą jak fizyka. Może nie oznacza to, że matura była łatwa, jakkolwiek przy odrobinie pracy była jak najbardziej do zdania. Równie sympatycznie wspominam ustne egzaminy – Opatrzność czuwała i tematy, które losowałem ewidentie „siadły”.

Matura zbiegła się w czasie z powodzią. Bochnia może i nie była jakoś specjalnie zagrożona, jednak poniedziałkowy poranek z łopatą, workami, dostawami piasku przeżyłem. Brakło niewiele. Metr, może mniej, ale udało się. Po tym co widziałem później – mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że sporo szczęścia mieliśmy z sąsiadami, że tylko tak się wszystko skończyło.

A potem nadeszły najdłuższe jak dotąd wakacje.

Wakacje to najpierw Turcja. Ciekawy kraj, pełen kontrastów. Z jednej strony turystyczny i przyjazny, a z drugiej na tyle pozaeuropejski, żeby móc w nim dostrzec inny, islamski świat, inne podejście ludzi do życia i całą masę różnic kulturowych. Wyjazd pokazał mi, że aby zobaczyć więcej warto zejść z głównej drogi, wejść w zwykłe miasteczko, nieturystyczną dzielnicę – cenne doświadczenie i pamiątki w postaci setek zdjęć. Z pewnością – było warto.

Drugi, ważny dla mnie akcent odpoczynku to Dębowiec i Saletyńskie Spotkanie Młodych. Pojechałem tam, chyba trochę bez przekonania i wiedzy „po co?”. W końcu to tylko 5 wakacyjnych dni. Dwa słowa: było warto. Wspaniała atmosfera, wielu dobrych ludzi wokół, moc naprawdę różnych, bardzo pozytywnych wrażeń.  Muszę przyznać, że to naprawdę potrafi wkręcić człowieka, jeżeli ktoś waha się nad takim wyjazdem: warto.

Czytaj dalej…

Kategorie:Personalnie

Wracam do żywych ;-)

Maj 31, 2010 Dodaj komentarz

Już wkrótce coś nowego ;)

Kategorie:Personalnie

Ktoś tu chyba przegiął…

Grudzień 4, 2009 6 komentarzy

Poruszałem tu już wiele tematów – ten będzie chyba pierwszym z dosyć kontrowersyjnych. Dzisiaj będzie nieco refleksyjnie. Parę minut temu przeglądając onet.pl w oczy rzucił mi się nagłówek „Nago w obronie zwierząt” i wprowadzenie do tekstu: „Joanna Krupa jest kolejną gwiazdą, która rozebrała sie w obronie zwierząt. Modelka już po raz kolejny wzięła udział w kampanii organizacji PETA. Kontrowersyjny plakat przedstawia nagą Krupę w towarzystwie psów i nawołuje do przygarnia zwierząt, zamiast kupowania ich w sklepach zoologicznych.” Pomińmy już kwestię ‚gwiazdorstwa owej pani – pierwszy raz o takowej słyszę, no ale cóż – jakoś mnie nie interesują kolejne gwiazdki dwóch epizodów serialu, świata mody etc. No, ale niech będzie że gwiazda…

Idźmy dalej – „Kontrowersyjny plakat przedstawia nagą Krupę w towarzystwie psów i nawołuje do przygarnia zwierząt” – przepraszam ale ktoś tutaj chyba ma problemy z oceną zawartości pracy. Bo jak dla mnie to wcale psy nie są głównym elementem tego plakatu, a jest nim duży Krzyż wymownie trzymany przez „gwiazdę”. Dla mnie, jako katolika – to chore. Przykład braku jakiegokolwiek wyczucia i szacunku, ba zwykłego tchórzostwa… A idę o zakład, że po takim zdjęciu z Koranem, czy jakimkolwiek innym Islamskim symbolem ta „piękna” łatwego życia bez armii ochroniarzy by nie miała (o ile, czytając o działaniach islamskich fanatyków jakiekolwiek by miała). Dlaczego panuje społeczne przyzwolenie na takie rzeczy?! Przecież TEN Krzyż, nie żaden inny stoi u podstaw cywilizacji, z której wywodzi się istota ze zdjęcia. Wiara, dla mnie, dla wielu moich przyjaciół jest czymś istotnym – pewnego rodzaju treścią życia, metafizycznym sensem. Ale – u licha – szastanie Krzyżem w celu zwrócenia uwagi na tak mało istotny problem?!  Godząc się na sesję dla PETA owa, pożal się Boże „gwiazda”, niestety jeszcze się z polskością obnosząca (no tak, komuś wstyd trzeba przynosić) pokazała tylko swój własny poziom.

Zdaję sobę sprawę z laicyzacji dzisiejszego świata, zapewne czytają mnie również ateiści, ludzie nie uznający Boga, niewierzący, którzy rozeszli się z Kościołem. Dla tych jedno zdanie: Jak Wy czulibyście się, gdyby coś niezwykle istotnego dla Was zostało w taki sposób wykorzystane?

W obronie Krzyża – tego na ścianie polskiej szkoły, czy tego trzymanego przez J.Krupę na godnym pożałowania plakacie trzeba stanąć. Chcemy czy nie – od Niego wywodzi się nasza cywilizacja. Jeżeli „gwiazda” pokroju owej modelki ma o sobie tak niskie mniemanie, że musi rozbierać się przed obiektywem pod haslem pomocy zwierzętom – to naprawdę współczuję tej kobiecie. A takie akcje tym bardziej mnie nie przekonują, a tylko przekonują jakim ścierwem i dnem moralnym są Ci którzy je przygotowują. A ta kampania jak widać byłaby tak denna i spolecznie niepotrzebna że  bez Krzyża nie zaistniałaby.

Na podsumowanie słowa Sługi Bożego Jana Pawła II

„Ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, że ten jubileuszowy krzyż patrzy w [stronę] Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. (…) nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.”

Zakopane, Wielka Krokiew, 06.06.1997

PS:

http://www.dziennik.pl/zycienaluzie/article497065/Krupa_Robie_to_co_powinien_robic_Kosciol.html

Jeżeli poniewieranie Krzyżem w taki sposób nazywa ‚tym co Kościół robić powinien’ to lepiej niech wróci na lekcje religii. Owszem – każdy jest grzeszny, ale proszę, nie nazywajmy publicznego rozbierania się w imię rzekomych idei i plugawienia przy tym Sacrum praktykowaniem wiary. Cóż – jak zazwyczaj nie oceniam ludzi – tak powiem tylko tyle, że ta wypowiedź świadczy o jej „gwiazdorskim” poziomie – dziwne, mnie w szkole uczyli że gwiazdy to daleko i wysoko, a tu trzeba się gdzieś w kierunku dna rozejrzeć.

Kategorie:Personalnie

Czy rzeczywiście Vista ssie?

Sierpień 24, 2009 9 komentarzy

Jak pisałem już wcześniej – jestem posiadaczem laptopa z Vistą. Ilekroć rozmawiam z kimś bardziej świadomym i pada w dyskusji nazwa systemu – spotykam się z opinią, że ‚Vista jest be’ tudzież jej podobną. Jako że są wakacje – postanowiłem do codziennych czynności – rozbijania się po forach, siedzenia na IRCu, słuchania muzyki, oglądania filmów, mailowania itp poużywać systemu, który dostarczono z laptopem. Czyli takie typowo wakacyno – desktopowe działania. Rzut oka desktopowca na oba systemy.

Używam Visty już drugi miesiąc… I nie mam praktycznie żadnych problemów z komputerem. Odpalam, wybieram w GRUBie Windowsa, po chwili widzę ekran logowania, logowanie „na twarz” działa sprawnie (nie muszę mozolić się z klepaniem hasła) i po chwili widzę gotowe do pracy środowisko. Sumarycznie wychodzi na to samo co z Ubuntu – Windows wstaje chwilę dłużej, ale oszczędza mi zgrzytów przy logowaniu – i sam Pulpit w Viście też pojawia się jakby szybciej.

Czytaj dalej…