Strona główna > Personalnie > Jaki był ten rok…

Jaki był ten rok…

Ze znajomych blogujących – Pablo i Czester podsumowali, to ja też gorszy nie będę i coś napiszę. Chociażby dlatego, że dawno nie pisałem. A działo się w sumie dużo, w różnych dziedzinach.Zatem mniej więcej po kolei:

Początek roku, to studniówkowo – przedmaturalne zamieszanie. Najogólniej rzecz biorąc cała ta impreza jak dla mnie straszliwie przereklamowana, jakkolwiek źle chyba nie było i parę godzin zabawy można zaliczyć do udanych, niemniej bywało się na zabawach, których klimat bardziej mi odpowiadał.

Gdzieś potem była matura (chociaż może to od niej należałoby zacząć podsumowanie roku), którą jakimś cudem zdać się udało. Egzaminy wspominam całkiem miło. Najprzyjemniej pisało się chyba to, co związane z angielskim – jak na moje umiejętności  zadania nie były trudne, podobnie zresztą jak fizyka. Może nie oznacza to, że matura była łatwa, jakkolwiek przy odrobinie pracy była jak najbardziej do zdania. Równie sympatycznie wspominam ustne egzaminy – Opatrzność czuwała i tematy, które losowałem ewidentie „siadły”.

Matura zbiegła się w czasie z powodzią. Bochnia może i nie była jakoś specjalnie zagrożona, jednak poniedziałkowy poranek z łopatą, workami, dostawami piasku przeżyłem. Brakło niewiele. Metr, może mniej, ale udało się. Po tym co widziałem później – mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że sporo szczęścia mieliśmy z sąsiadami, że tylko tak się wszystko skończyło.

A potem nadeszły najdłuższe jak dotąd wakacje.

Wakacje to najpierw Turcja. Ciekawy kraj, pełen kontrastów. Z jednej strony turystyczny i przyjazny, a z drugiej na tyle pozaeuropejski, żeby móc w nim dostrzec inny, islamski świat, inne podejście ludzi do życia i całą masę różnic kulturowych. Wyjazd pokazał mi, że aby zobaczyć więcej warto zejść z głównej drogi, wejść w zwykłe miasteczko, nieturystyczną dzielnicę – cenne doświadczenie i pamiątki w postaci setek zdjęć. Z pewnością – było warto.

Drugi, ważny dla mnie akcent odpoczynku to Dębowiec i Saletyńskie Spotkanie Młodych. Pojechałem tam, chyba trochę bez przekonania i wiedzy „po co?”. W końcu to tylko 5 wakacyjnych dni. Dwa słowa: było warto. Wspaniała atmosfera, wielu dobrych ludzi wokół, moc naprawdę różnych, bardzo pozytywnych wrażeń.  Muszę przyznać, że to naprawdę potrafi wkręcić człowieka, jeżeli ktoś waha się nad takim wyjazdem: warto.

Dębowiec złożył się w czasie z rekrutacją na studia. Ciekawy proces, niemniej chyba nie chcę go powtarzać. Koniec końców – zostałem studentem informatyki na AGH. Tego, że będzie tutaj łatwo – nikt nie obiecywał. Są wymagania, jakkolwiek jest też motywacja do tego, aby któryś z kolei wieczór poświęcić na konkretną pracę, usiąść nad zadaniami i działać. Teraz dużo bardziej czuję, że to, czego człowiek się uczy będzie gdzieś tam w przyszłości przydatne. Zupełnie inaczej jak w LO. Są momenty budujące, ale są też chwile, że człowiek zaczyna wątpić. Niemniej – dobrze mi tu i chcę iść dalej, chociażby ze względu na to, że na studiach wcale nie żyje się źle (a już z moimi współlokatorami to jest zupełnie dobrze).

Ubiegły rok z pewnością obfitował w nowe znajomości. Kiedyś nie wierzyłem w znajomości na odległość. Życie jednak zaskakuje i pokazuje, że coś fajnego i bardzo sympatycznego może dziać się także w dwóch odległych miastach i serdeczne za to dzięki tej Osobie. A w kwestii mniej wirtualnych znajomości:
Po pierwsze Dębowiec. Wielu fantastycznych ludzi, może nie z każdym mam szanse utrzymywać jakiś ścisły kontakt, bo jednak studia wymuszają „nieco” więcej pracy niż LO, ale staram się.  W tym miejscu również dzięki za zaproszenie do organizacji Spotkania.
Po drugie studia. Zastanawiałem się jak to będzie. Nie można ukryć, że wśród ludzi, z którymi jestem jest mi dobrze. Szczególne dzięki dla mojej grupy i w zasadzie chyba dla całego roku, który chyba jeszcze nie wpadł na pomysł zmiany starosty ;D

W tym miejscu również wielkie dzięki dla tych, którzy może nie należą do powyższych, a którzy są blisko, którzy mają czas częściej niż tylko wtedy, kiedy potrzebują pomocy, z którymi mogę  pogadać o wszystkim. Dzięki!

 

Kategorie:Personalnie
  1. wreszelewski
    Kwiecień 8, 2011 o 9:25 pm

    A co widziałeś w Turcji? Osobiście jestem wielbicielem arabów;)

    • Mateusz
      Kwiecień 8, 2011 o 9:27 pm

      Zerknij do mojego wpisu parę postów niżej ;-) Nie wiedziałem że arabów lubisz ;PP

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: