Strona główna > Komputer, Personalnie, Ubuntu > Czy rzeczywiście Vista ssie?

Czy rzeczywiście Vista ssie?

Jak pisałem już wcześniej – jestem posiadaczem laptopa z Vistą. Ilekroć rozmawiam z kimś bardziej świadomym i pada w dyskusji nazwa systemu – spotykam się z opinią, że ‚Vista jest be’ tudzież jej podobną. Jako że są wakacje – postanowiłem do codziennych czynności – rozbijania się po forach, siedzenia na IRCu, słuchania muzyki, oglądania filmów, mailowania itp poużywać systemu, który dostarczono z laptopem. Czyli takie typowo wakacyno – desktopowe działania. Rzut oka desktopowca na oba systemy.

Używam Visty już drugi miesiąc… I nie mam praktycznie żadnych problemów z komputerem. Odpalam, wybieram w GRUBie Windowsa, po chwili widzę ekran logowania, logowanie „na twarz” działa sprawnie (nie muszę mozolić się z klepaniem hasła) i po chwili widzę gotowe do pracy środowisko. Sumarycznie wychodzi na to samo co z Ubuntu – Windows wstaje chwilę dłużej, ale oszczędza mi zgrzytów przy logowaniu – i sam Pulpit w Viście też pojawia się jakby szybciej.

Pisząc o Viście w kontekście Linuksa z GNOME – trzeba powiedzieć, że Nautilus w porównaniu z Vistową przeglądarką plików kuleje. I to i tak bardzo delikatne sformułowanie. Wystarczy porównać rozmieszczanie ikon na pulpicie… Nautilus – chaos, długie nazwy na siebie nachodzą, niby coś tam można uporządkować, ale nie o to chyba chodzi, żeby myszką układać ikony na Biurku?! Vista? Wszystko ładnie, równo, nic nie zachodzi, a do tego jeszcze ten sposób podswietlania ikon… Na dobrą sprawę – porównanie obecnej wersji nautilusa wypadło by na jego korzyść może w konfrontacji z przeglądarką plików Windowsa 2000 .

Lecimy dalej – rzut oka na interfejs… Już może nie taki pogrom jak w przypadku rozmieszczania ikon, ale dalej cudów nie ma. Windows wieje świeżością, dla mnie sprawia wrażenie sporo lżejszego od czegokolwiek opartego na GTK. Już słyszę głosy tych, którzy powiedzą, że „przecież GNOME można dopasować”. No, cóż… Do desktopowych zastosowań – moim zdaniem Vista jest dużo lepiej skonfigurowana na starcie – nie zalewa usera klikaniną po okienkach z motywami, tylko po to, żeby system wyglądał w miarę cywilizowanie. A dla normalnego usera (a już użytkowniczki!) to chyba jest najistotniejsze.

Dalej spójrzmy na multimedia… WMP vs Rhythmbox i Totem. Ładna integracja WMP z systemem, opcje w menu kontekstowym – fajnie… W Ubuntu nikt o tym nie pomyślał. Windows daje nam uniwersalny odtwarzacz z rozbudowanymi funkcjami i do tego porządnie zintegrowany z systemem. Na Linuksie – próbowałem już Exaile, Amaroka, Totema, Rhythmboxa, czasem vlc… OK, działa, gra, ale z WMP – tylko w kwestii muzyki – może jedynie Amarok konkurować. Zresztą co tu o integracji prawić… Spójrzmy tylko na cokolwiek w qt odpalone pod GNOME – nijak się to ma do nowoczesnego, ba… do przyzwoitego wyglądu niektórych odtwarzaczy na Windowsa.

Miałem przemilczeć, ale napiszę… Dźwięk… Ubuntu (ani inne distra których na livecd próbowałem) leży i kwiczy jeżeli o miksowanie takowego chodzi. Ok, ok – to producent jest „be” bo nie napisze sterów. Prawda i nieprawda. Skoro system reklamuje się jako odpowiedni dla komputerów domowych, to takie upierdliwości nie powinny mieć miejsca.

Dobra, czas chyba pochylić się nad jakąś konstruktywną konkluzją tego przydługiego porównania. Będzie to dwojaka refleksja. Pierwszy aspekt to ‚Quo Vadis Ubuntu?’ – pytanie które należałoby postawić już chwilę temu. Developerzy (obserwowałem zmiany w wersjach od 7.04 do dziś) na dobrą sprawę poprawiają nieznaczące elementy, niekiedy sprawiając wrażenie pomijania istotniejszych spraw.  Czytając ostatnio Ubucentrum.net rzuciły mi się w oczy posty o gnome-control-center i jakiejś modernizacji tego okienka nadchodzącej w 9.10. Po cholerę to komu?! Źle jest tak jak teraz? Zamiast dodawać kolejną pierdołę, w którą 90% userów nie wejdzie więcej niż raz, a 5% drugi raz kliknie tam przypadkiem możnaby zabrać sięza doprowadzenie przeglądarki plików do ludzkiej funkcjonalności. Jak dla mnie nonsensem jest rozwój na poziomie: numerek, wymiana 3-4 aplikacji, dodanie nowego duperela – nie tędy droga, jeżeli Ubuntu ma gonić Vistę.

Drugi aspekt – promocja… Pomyśl zanim powiesz komukolwiek, że Linux nadaje się dla niego na desktop. To tak jak z samochodem – maluch też dojedzie, ale mercedesem dojedziesz wygodniej… Może ktoś kto okazjonalnie odpala peceta jeszcze się pogodzi z tym, że coś może nie działać. Osobiście, teraz bym na Linuksa z Visty nie przeszedł – los chciał, że na eksperymenty wzięło mnie wcześniej – i chyba dobrze. Reasumując – jestem w 100% zadowolony z Visty, zero problemów, wszystko działa, czego o Ubuntu niestety powiedzieć nie mogę. Może coś się zmieni… Jak dla mnie Vista jest całkowicie OK.

PS.

Tak, wiem że tym postem narażam się wielu userom, ale cóż – rozwój polega też na dostrzeganiu zalet konkurencji… A te niewątpliwie są…

  1. Sierpień 24, 2009 o 6:59 pm

    E, napisałeś prawdę. Ja nie mogę zrozumieć komu ta Vista przeszkadza… Gadanie, że ssie to się na prawdę pojawia tylko wśród linuksiarzy.

    Co do Twojego pytania: „Quo Vadis Ubuntu?”… Ubuntu powinno odpowiedzieć (jak to w CK Dezerterach chyba było;-): Ich das weiss nicht! Deweloperzy sami nie wiedzą co chcą zrobić i tak dalej będzie bo nikt nad tym nie panuje ;-)

    A dźwięk na linuksie to parodia. Zamiast tworzyć jakieś pulseaudio, czy przerabiać control center powinni przeryć cały kernelowy system audio i stworzyć coś takiego, żeby już żadne gówniane nakładki nie były potrzebne.

    No ale na takie coś ich nie stać. Zresztą kto by to docenił. Fanboye i tak lecą na compizy i inne mało użyteczne świecidełka, w których produkcji Open Source jest mocne.

  2. Sierpień 27, 2009 o 11:14 am

    oj narażasz się, narażasz… :)
    Do rzeczy. Widzę, że 2 miechy to w Twoim przypadku za mało, aby dostrzec ułomność visty. Wiem o czym mówie, można powiedzieć, że serwisuję sprzęt.
    1. Po pierwsze vista z wyłączonym przywracaniem systemu nie istniałaby – korzystam z tego namiętnie podczas napraw dla różnych klientów, którzy poprzez prostą instalację czegośtam, położyli system na łopatki.
    2. Dziś natomiast miałem przypadek wspaniałej współpracy programów jednego producenta z systemem vista – de facto, tego samego producenta. Chodzi o „windows mail” i „ms outlook” z pakietu office 2007. Klikając prawym na pliczku i dając „wyślij do” system uruchamial outlook’a zamiast winmaila, choć ten drugi był domyślnym. Problem rozwiązałem odinstalowywując outlooka z pakietu office’a i „przypominając” systemowi z poziomu konta admina, który to program jest domyślny przy wysyłaniu poczty – zwykły user do tego nie doszedł, nie rozwiązał problemu.
    3. Niejednokrotnie będąc zalogowany jako admin nie masz pełnych praw wykonując jakiś program. Żeby to uzyskać trzeba klikać „uruchom jako administrator” – toż to jakaś paranoja.
    4. Świeżo zainstalowana vista, instalacja nero, zawias explorera, system sam chciał znaleźć rozwiązanie, ale mu pomogłem, bo bym się chyba nie doczekał – owe rozwiązanie to reset.
    5. Przeglądarka zdjęć – u kumpla chciałem kliknąć na wcześniej zrobionego screenshota, ten mielił, mielił i na kompie z 1GB ram napisał mi, że nie ma wystarczająco wolnej pamięci – a filmy oglądaliśmy.
    6. A propos filmów – uruchom film dvd w wmp nie mając wcześniej zainstalowanego np. power dvd. Zaskoczony? brak kodeków, trzeba kupic?
    7. Kumpel chciał mi pokazać, jak wspaniale chodzi vista prezentując coś własnie w wmp: uruchomił i na obramówce z czerwonym krzyżykiem się skończyło – nawet tego krzyżyka nie szło kliknąć.
    Takich bzdetów i dziwnych zachowań visty mogę mnożyć, tylko musiałbym sobie poprzypominać. Moim zdaniem dzisiejsza vista stoi na poziomie dawniejszego win me – każdy wolał 98se, tak jak teraz wolą xp’ka i wcale mnie to nie dziwi…
    Aaaa, muszę się przyczepić:
    1. „Spójrzmy tylko na cokolwiek w qt odpalone pod GNOME – nijak się to ma do nowoczesnego, ba… do przyzwoitego wyglądu niektórych odtwarzaczy na Windowsa.” – mieliśmy nie mówić o compizie i innych fajerwerkach…
    2. „(nie muszę mozolić się z klepaniem hasła)” – kto każe? System->Administracja->Ekran logowania->zakładka bezpieczeństwo->check box „Automatycznie zaloguj użytkownika”
    3. „…numerek, wymiana 3-4 aplikacji, dodanie nowego duperela – nie tędy droga, jeżeli Ubuntu ma gonić Vistę.” – oby nigdy tak nikt z twórców ubuntu nie pomyślał – nie tego oczekują użytkownicy linuksów.
    4. „Do desktopowych zastosowań – moim zdaniem Vista jest dużo lepiej skonfigurowana na starcie – nie zalewa usera klikaniną po okienkach z motywami, tylko po to, żeby system wyglądał w miarę cywilizowanie.” – kompletna bezedura – wygląd jest kwestią gustu, a ten jak dupa, każdy ma przecie swoją. Po za tym, mam wątpliwości, czy faktycznie używasz tej visty ;) A okienko z panelem sterowania i innymi ustawieniami, którego nie da się odchaczyć przy pierwszym uruchomieniu „nie pokazuj tego więcej?” i niezrozumiały wybór tapety, przecież tak ważnej dla „cywilizowanego” wyglądu… Domyślnie Ubuntu po instalacji się odpala i o nic nie pyta: jest standardowa tapeta, a ustawienia są tam, gdzie mają być, nie trzeba użytkownikowi przypominać, że istnieje coś takiego jak „panel sterowania” i inne ustawienia w systemie.
    5. A to że vista ssie, wystarczy zobaczyć ile się ma danych na dysku, jaki gruby dysk i ile GB mamy w plecy. Nagle nie wiadomo gdzie się GB podziały? Wiadomo, wiadomo… Odpalcie sobie Ubuntu LiveCD choćby, zamontujcie nośnik i zobaczcie do folderu „Volume System Inforamtion” (czy jak to tam szło). Tam są między innymi punkty przywracania systemu – tak niezbędne przy pracy z tym systemem…

    P.S. Najbardziej we wiście brakuje mi nautilusa – doskonalszego menadżera plików nie miałem okazji obsługiwać, choć dłuuuugo nie mogłem się do niego przyzwyczaić.

  3. Mateusz
    Sierpień 29, 2009 o 10:03 am

    Tak.. wyłączenie hasła to świetny pomysł…

  4. barja
    Wrzesień 1, 2009 o 5:31 pm

    Z punktu widzenia nieco starszego sprzętu: obwawiam sie, że przy chęci wypróbowania Visty spotkałoby mnie podobne rozczarowanie, jak przy najnowszych wydaniach Ubuntu i Minta (9.04, Gloria). W Viście – nie obyłoby się bez konieczności aktualizacji BIOS, a przy ATI Radeon 9600 nie spodziewam się super grafiki. Zapełnianie folderów System Volumne Information to przekleństwo, które znam aż za dobrze – w XP jest to samo. Tworzy te foldery na wszelkich dostępnych partycjach. Naszło kiedyś mnie i Ubunciaka na zmianę wyglądu XP i teraz mam dreszcze, jak to odkręcić bez reinstalacji systemu, bo XP zaczyna niemiłosiernie mulic, chociaż używany jest raz na dwa miesiące. Jak przypuszczam, podobne problemy sprawić może Vista, zresztą robiła sąsiadom instalację netu (zwykły ADSL). Zanim przyszli do mnie sami próbowali, oczywiście nie te sterowniki i tak dalej, w każdym razie wyszło, że na szczęście można było użyć przywraxcania systemu, bo usunięcie tych złych sterowników – nie do wykonania przez zwykłego śmiertelnika.
    Karmelku, czy takie bzdety zdarzają się w Linuksie? Czy musisz się martwić, jak zareaguje system, kiedy chcesz sobie dowolnie zmienić wygląd, mało – środowisko?
    A usunięcie hasła? Dlaczego nie? Jeśli masz dobrze ustawiony firewall i jesteś jedynym użytkownikiem?
    Tak, czy inaczej i Vista i najnowsze Linuksy idą w kierunku, który dla mnie nie jest zadowalający. Oczywiście, sprzęt idzie do przodu, to jest OK, tyle, że gdzieś po drodze jesteśmy my, tacy, którzy nie mogą wymieniać sprzętu „pod nowy OS”, bo nas nie stać. Tu przypnę łatkę Linuksowi: ostatnia liveCD, jaka daje się uruchomić u mnie to Ubuntu 8.04 i Linux Mint 5…
    Żeby mieć Ubuntu 9.04 wykorzystuję upgradowanie systemu z zachowaniem własnego xorg i paru innych spraw, ale czy tak powinno być? Rozumiem dokładanie sterowników, innych składników Kernela, ale dlaczego kosztem usuwania tego, co jest potrzebne?

  5. kj
    Wrzesień 5, 2009 o 9:08 pm

    Ciężko porównywać w ogóle system robiony „just for fun” z czymś, co miało być systemem na desktopy i jako takowe jest sprzedawane. Choć sam osobiście z Windowsów najbardziej preferuję XP i nie przymierzam się do żadnej migracji.

  6. gry
    Wrzesień 22, 2009 o 6:15 pm

    racja, linux jest smieszne:) a visty sam uzywam i nie narzekam

  7. Październik 20, 2009 o 9:22 am

    … vista, hmm, taka sprawa: otwórz sobie dokumenty, albo jakikolwiek inny folder, tak abys miał okno i widział ikony bądź listę plików i katalogów.

    Następnie losowo(bądź nie) znajdź sobie dowolny plik i zapamiętaj jego nazwę (może być z rozszerzeniem).

    … Teraz spróbuj ten plik, który 100% jest w tym folderze wpisać w szukajkę, tą na górze koło ścieżki do folderu.

    … Nic nie znajduje?
    …To po chorobę ta szukajka o0 ?

    …Też tak macie w Viście?

  8. anka
    Luty 13, 2010 o 8:12 pm

    Oj nie radzę używać rozpoznawania twarzy, to prawie tak jakbyś wyłączył hasło. Aby to oszukać wystarczy podstawić zdjęcie. Zresztą tak samo z czytnikiem odcisków palców, choć tu już trzeba się trochę więcej napracować. Wystarczy „ściągnąć” odcisk palca (co stosunkowo łatwo zrobić w przypadku laptopów, z chociażby klapy, a w PC-tach chyba nie ma takich czytników) przerzucić go na jakąś folię i już się włączy.
    Jeśli więc ktokolwiek chciałby się do ciebie włamać, to w dość łatwy sposób może to zrobić, a na pewno łatwiej niż gdybyś miął hasło.
    Nie ma się co oszukiwać – nie ma na razie żadnych dobrych biometrycznych zabezpieczeń, dostępnych przeciętnemu userowi.
    Pozdrawiam

  9. 19az88
    Maj 24, 2010 o 10:52 pm

    vista chodzi na poczatku bardzo ladnie i sprawnie ale niech ktos sobie posiedzi na viscie rok to zobaczymy czy bedzie taka ladna i sprawa viwsta to najgorszy system operacyjny w dziejach microsoft vista jedno wielkie gowno

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: