Now playing…
monotematycznie: sesja, samotność i tak w kółko…
monotematycznie: sesja, samotność i tak w kółko…
Dlaczego? Bo była okazja.
Od jakiegoś czasu opierałem się chęci zmiany systemu. Ale jakoś nie było okazji. Ostatnio współmieszkańcowi zebrało się na update Archa i życie pokarało go GNOME3. Niewiele myśląc postanowiłem ów wynalazek na Ubuntu przetestować (a co, najwyżej się wywali). I poszło… parę MB poleciało, a zaraz po nim donośnie słowo na k…
Ładne screenshoty i rzeczywistość sprawiły, że zacząłem rozumieć ludzi, którzy klną na marketing Ubuntu i obietnice działającego systemu. O samym GNOME3 powiem tylko, że odebrałem to jako równie wielkie dziadostwo takie jakubuntowe Unity. Próba usnięcia? Ależ proszę bardzo… Po próbie? System działał i wyglądał jak wczesne wersje GTK, połowa funkcji dotyczących wyglądu (zwłaszcza tych, które są w jakiś sposób przydatne w pracy) była martwa.
Z torrenta poleciał Debian Testing. I co? Rewelacja.
Jedyną rzeczą, która wymagała popchnięcia były sterowniki do wifi. Reszta, łącznie z audio 5.1 poleciała sama z siebie. Grafika na otwartych sterach nvidii – po prostu działa. Zasadniczo – wszystko, co nie działało w ubuntu tutaj ma tendencję do działania poprawnie.
A co do wrażeń po instalacji nowego Ubuntu i Debiana – będzie krótko. Z Ubuntu ostanio zrobiono system dla średnioprzeciętnego idioty, który używa komputera do obsługi facebooka, maila i www. O szybkości gdzieś zapomniano. Ale to już nie mój problem.
Dla porównania: boot debiana: 19s, boot Ubuntu 48s. I tyle w temacie.
Najnowsze komentarze