Nie sądziłem że kiedyś o tym będę tu pisał, no ale cóż ;-) Pierwszy chyba wpis zainspirowany przez Windows. Release Candidate Windows 7 jakoś mnie skusił (a może to wakacyjna nuda) i postawiłem sobie go na Virtualboxie. Tu trzeba przyznać że wirtualizacja przy 3GB RAM i procku dwurdzeniowym to nie to samo co 512MB i mój stary Athlon 2000+ XP. Jak na razie odbiram to jak Vistę po liftingu (która póki co działa u mnie dość ładnie – wbrew zapewnieniom proroków zwiastujących mi jej upadek w ciąg tygodnia). Zobaczymy jak to będzie, postaram się Siódemki poużywać trochę zamiast Ubuntu i czas pokaże co się z tego wykluje.
czerwiec 26, 2009 o 10:42 pm |
Serio miałeś nadzieję, że Vista się posypie?;-) Vista to dobry system i jak się go specjalnie nie psuje to działa dobrze.
czerwiec 26, 2009 o 11:14 pm |
Też sobie zainstalowałem z tydzień temu i jak na razie wszystko jest ok – oczywiście po wyłączeniu kilku wkurzających rzeczy takich jak np: centrum akcji :)