W przerwach pomiedzy różnorakimi zajęciami śledzę polską sieć. I ogarnia mnie poczucie, że w narodzie liczy się już tylko filozofia “dokopać najlepszemu”, która zajęła miejsce naszych narodowych ideałów, wartości… Odwiedzając kolejnego klona nk spodziewalem się parodii i n-tej wersji parodiującej tenże portal (vide nasza-cela, nasz-pobor). Jednakże natrafiłem na coś co przykuło uwagę i zmotywowało do refleksji. Na stronie NKfree.pl czytamy:
“Witaj w serwisie NKfree.pl gdzie Przyjaźń będzie zawsze za darmo. (…) Uważamy, że działania polegające na żądaniu pieniędzy, szczególnie od ludzi młodych, studentów i wszystkich tych, którzy nie mają ich zbyt wiele, są niewłaściwe. Twierdzimy, że bazując jedynie na przychodach z reklam jesteśmy w stanie utrzymać ten serwis. (…)Chcemy nie tylko oferować serwis za darmo, chcemy dawać Wam jeszcze więcej. (…) Zapraszamy, zarejestruj się dzisiaj i pokaż, że popierasz darmową alternatywę. Serwis rusza 11 listopada. W dzień gdy wszyscy będziemy świętować WOLNOŚĆ.
Dziękujemy i zapraszamy.
Zespół NKfree.pl”
W ciekawych czasach przyszło nam żyć. Jeszcze niedawno o działaniach polegających na “żądaniu pieniędzy, szczególnie od ludzi młodych, studentów i wszystkich tych, którzy nie mają ich zbyt wiele” słyszeliśmy tylko w populistycznych mowach złotoustych polityków. Mówcy Ci głosząc swe obietnice z pewnością mieli na myśli rosnące ceny, podnoszne podatki etc. Tymczasem dożyliśmy dnia, kiedy przemówił lud. Już nie chleba domaga się teraz pospólstwo. Pod polskie strzechy trafiła bowiem globalna sieć i polskie złote dziecko web2.0 – nasza-klasa. Teraz ogół domaga się darmowości usług sieciowych. Dlacegóż bowiem admin, programista ma sobie zarobić na ogólnej manii wysyłania pokemoniastych prezentów albo na powszechnej wręcz fali zbierania mniej lub bardziej znajomych ludzi w okienku z profilem. Zewsząd brzmią głosy “bo reklamy to pieniądze”, “płatne usługi to zło”… Po fali buntów, protestów, o której już wczesniej pisałem przychodzi jednak “nowa” jakość.
Nasza-klasa za darmo? Idea jak zawsze piękna, wzniosła i doniosła, ale czy aby nie sama idea? Utrzymanie portalu to pieniądze – na ile autorom starczy zapału i silnej woli aby oprzeć się pokusie umieszczenia tam reklam – czas pokaże, jedno jest pewne – charytatywnie nikt tego nie bedzie robić, a jeżeli od uzytkowników nie bedzie wplywów to w ciągu krótkiego czasu NKfree stanie się kolejnym zalanym bannerami postrachem polskiego internetu, swoistym poligonem dla Adblock’a i jemu podobnych.
“Gdzie przyjaźń jest za darmo” głosi napis pod logo portalu. Piękne, prawda? Łezka wzruszenia się niemalże zakręciła. Pomysł na portal też był za darmo… Genezę n-k.pl sobie w tym miejscu podarujmy, skupiając się jedynie na polskiej sieci. Największym grzechem autorów (?) NKfree jest niewątpliwie skopiowanie cudzej pracy, pomysłu. Ten dziwnie podobny układ strony… ta mapka w rogu – przypadkiem taka podobna do tej z n-k… Co do tego faktu – niechaj Czytelnicy sami osądzą, ja tylko obserwuję…
Owszem – każdemu przyda się konkurencja, ale racjonalnie myśląc: jaki będzie efekt jeżeli konkurencją koncernu motoryzacyjnego A będzie mała firma, dajmy na to, B sprzedająca samochody koncernu A z dodanymi zielonymi kołpakami? Takie samo jest bowiem znaczenie płatności na n-k: bajer, chwilowy lans i nonsens.
Inną sprawą jest już wykorzystywanie Narodowego Święta Niepodległości – bądź co bądź upamiętniającego znaczący fakt w historii Polski i pamięć tysięcy Poległych do promocji bardzo średniej klasy serwisu społecznościowego – Panowie Administratorzy – po prostu NIE wypada. Bo czymże jest wolność od kilku złociszy przepuszczonych na ikonkę prezentu, w porównaniu z Wolnością o którą nasi przodkowie walczyli, niejednokrotnie z poświęceniem życia…
Od autora:
Powyższy tekst miał stanowić jedynie refleksję nad tym, co internet robi ze społeczeństwem… Nie ma to być jakakolwiek forma ataku ani antyreklamy NKfree.pl, w którym to serwisie z niemal stuprocentową pewnością nie zarejestruję się, bo po co mi kolejne konto…
Opublikował/a Mateusz 
Opublikował/a Mateusz 
Opublikował/a Mateusz